Witaj szanowny Gościu na forum Odjechani.com.pl. Serdecznie zachęcamy do rejestracji. Tylko u nas tak przyjazna atmosfera. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować i dołączyć do grona Odjechanych!

Strona odjechani.com.pl może przechowywać Twoje dane osobowe, które w niej zamieścisz po zarejestrowaniu konta. Odjechani.com.pl wykorzystuje również pliki cookies (ciasteczka), odwiedzając ją wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie oraz rejestrując konto wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w ramach funkcjonowania serwisu. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Pozdrawiamy!


Miłość czy tylko chemia?
#1
Stan zakochania bywa różnie interpretowany. Niektórzy przypisują go znalezieniu swojej wymarzonej drugiej połówki, inni zaś sprowadzają zakochanie do czysto fizjologicznego procesu, który funduje nam nasz własny organizm.

[Obrazek: 1.jpg]

Czym jest według Ciebie miłość? Wiadomo, że endorfiny i tym podobne, ale czy stan zakochania można sprowadzać wyłącznie do chemii? Przecież jakoś jednak wybieramy, że to ta właśnie a nie inna osoba? Co na ten temat sądzicie?

Ja wolę myśleć, że to zgrabne połączenie tych dwóch procesów. Spotykamy kogoś na swojej drodze i zrządzeniem losu, wiedząc podświadomie, że ta osoba jest właściwą - zaczyna się dziać chemiczna magia.
  Odpowiedz
#2
Chemia, endorfiny, feromony, hormony... Na pewno mają duży udział w procesie zakochania się, ale miłość to coś więcej - wspólne pasje i marzenia, chęć budzenia się codziennie obok siebie, zawsze, do końca życia, kroczenie ramię w ramię tą samą drogą, wspólny dom, dzieci, starość... Ile razy po nagłym olśnieniu, zakochaniu się od pierwszego wejrzenia, następuje gorzkie rozczarowanie, bolesny powrót do rzeczywistości? Jak często na sam widok drugiej osoby aż wszystko w nas buzuje, ale za żadne skarby nie wyobrażamy sobie z nią życia? A co z przypadkami, gdy osobę dobrze znaną nagle po latach zaczynamy widzieć w innym świetle, w miarę upływu czasu dostrzegamy w niej coś zupełnie nowego i... zakochujemy się? Nie, miłość to zdecydowanie bardziej magia niż chemia! Tak
  Odpowiedz
#3
MissFuneral

Poznałem kiedyś dziewczynę, dokładnie 5 lat temu. Poznaliśmy się przypadkowo, przychodząc pod szkołę koleżanki. Pomyślałem, że będąc singlem, nic mi nie szkodzi się ustawić na niewinną kawę. Kawa przerodziła się w spacer, spacer w wspólny wieczór filmowy u koleżanki. Tam nastąpiły pierwsze oznaki chemii. Jakieś zaczepianie nogami, pierwsze przytulenie. Nikt by nie przypuszczał, że wyjdzie coś takiego. Z pierwszej chwili dogadywaliśmy się doskonale, dokańczaliśmy własne zdania. Po tym wieczorze poczułem niesamowite pragnienie opiekowania się nią. Wydawała mi się taka pierdołowata i zabawna, przez co później nazywałem Ją "Sarenka". Z dnia na dzień, ona zmieniła do mnie nastawienie, chciała bym się nią opiekował. Czas poszedł do przodu...pierwszy pocałunek, serce biło mocniej...to chyba była silna chemia, wtedy wiedziałem że gdyby nagle nastał koniec, byłbym w stanie z tego wyjść bez szwanku. Później była jej studniówka, pierwszy rok studiów, wakacje....z każdym dniem nasze więzi stawały się mocniejsze. Czas znowu poszedł do przodu. Pamiętam...16 marca, 2011 roku..taka mała konwersacja między nami.

Ja: co gdybyśmy się mieli rozstać?
Ona : Nawet tak nie mów, nie chcę być już sama
Wtedy uświadomniłem sobie że patrzę w tym momencie na nią inaczej, wydawła mi się zupełnie kimś innym. Jakby była przy mnie od zawsze, rozumiała mnie doskonale, dopełniała każdy aspekt mojego życia.
Ja: Kocham Cię
Ona się rozpłakała...

Czas znowu poszedł do przodu, były różnice zdań, trochę złości...ale zawsze się to kończyło dobrze....Przeżyliśmy kryzys, jedno zawsze wspierało drugie, nie dało odejść. Potem było dobrze, ba, bardzo dobrze. Dobrneliśmy do momentu gdzie planowaliśmy już przyszłość, nasze rodziny znały nas doskonale. Aż do momentu po 4,5 latach. Szmat czasu. Dla jednych to moment, dla innych pół życia. Ona odeszła...trochę z mojej winy, troche ze Swojej. Ale pstryk! Nie ma :) Jestem pewien, że ona ciągle coś czuje, ale chce się uwolnić emocjonalnie.

Jaki z tej bajki morał?

Z własnego doświadczenia wiem, że miłość przychodzi wtedy kiedy najmniej się jej spodziewamy, zostaje w sercu na zawsze. Czasem jej w tym pomagamy dokonując wyborów których pozornie nie jesteśmy świadomi. W głowie i sercu robi zamieszanie gorsze od tornada, nie pozwala trzeźwo myśleć, ale to najlepsze uczucie jakie może spotkać człowieka. Gorsze od utraty miłości możę być tylko uczucie bycia niepotrzebnym nikomu, chociaż to też część miłości.

Tyle ode mnie.
Się rozpisałem, jak nie ja :)
  Odpowiedz
#4
To takie piękne co napisałeś, ale zarazem takie smutne :( W każdym razie chyba myślę bardzo podobnie...
  Odpowiedz
#5
A ja będę brutalny... Żadnej magii tutaj nie ma ;)

To my, ludzie, tłumaczymy sobie to co czujemy, jako tak ogromne, niezbadane uczycie... A już najgorsze jest cierpienie nieszczęśliwej miłości, kiedy brak odwzajemnienia... Ehhh, straszne, nic tylko się zabić.

W rzeczywistości to silne instynkty kierują naszym pożądaniem. Wszyscy pragniemy tego samego. Cały świat jest napędzany tym samym. Nie ma tutaj żadnej magii. To czysta natura. Na ziemi są miliardy ludzi. Każdy z nas uważa, że jest wyjątkowy, fakt, ma rację, ale do rzeczy... Łączy nas to samo pragnienie. Jeśli uważasz, że gdzieś tam, na naszej planecie, jest Twoja druga połówka, która została przypisana do Ciebie przez Twojego Boga i właśnie na Ciebie czeka, życzę powodzenia w poszukiwaniach.

To tak nie działa... Niestety.

Dobieranie się w pary jest skomplikowanym procesem. Biorą tutaj udział czynniki zewnętrzne i wewnętrzne. Nie będę się o tym rozpisywał, bo to raczej temat na książkę, a nie skromną wypowiedź w wątku. Wszystkim potrzebna jest bliskość. Jesteśmy jej głodni, to jedna z potrzeb, którą pragniemy zaspokoić. Związek daje nam spełnienie. Zapewnia wszystkie wartości, takie jak kontakt fizyczny, budowanie więzi, spłodzenie potomstwa, zaspokojenie instynktów, oraz wiele innych czynników.

Silny wpływ hormonów i wszelkich reakcji chemicznych w naszym ciele powoduje, że przypisujemy temu zjawisku nadprzyrodzoną moc, miano nie do ogarnięcia, magiczne właściwości i Boską ingerencję, a przecież jest to tak prawdziwa i tak czysta energia, dzięki której nasz gatunek nadal istnieje, rzecz w pełni normalna i zarazem piękna.

Człowiek pod wpływem głodu bliskości, po prostu jest nieszczęśliwy i cierpi. To naturalne działanie organizmu, aby podniósł 4 litery i coś z tym zrobił. Celem jest przetrwanie, dlatego chcąc, nie chcąc, jesteśmy skazani na wskazówki, które daje nam własny organizm. Podobnie jest z bólem fizycznym. Gdybyś go nie czuł, nie wiedziałbyś, że coś złego dzieje się z Twoim ciałem.

Wiem, że wielu z Was nie zadowoli taka wypowiedź. Będziecie obstawiać przy swoim, że to jednak coś więcej, że Wy to czuliście, przechodziliście, jesteście wyjątkowi, jedyni, którzy tak kochali, no jednym słowem magia itd. No cóż... ;) Wiedza nikogo nie ogranicza. To, że zdajemy sobie sprawę z tego, jak to wszystko się odbywa, nie znaczy, że mamy się tym nie cieszyć. Miłość jest piękna sama w sobie, a dyskusję na jej temat, można ciągnąć latami ;)
  Odpowiedz
#6
Oglądałem wiele filmów dokumentalnych na ten temat. Tak jak napisał Buhay, czysta biologia. Twoja miłość staje się tą jedyną i niepodważalną, wtedy, gdy z nią oboje umieracie. Nawet najwybitniejsze prawdziwe lovestory o epickich zakończeniach, to czysta biologiczno-chemiczno-psychiczna burza emocji. Jesteśmy maszynką przypadków, drzewem przetrwania, wygrywa ten, kto najlepiej dostosował się do przetrwania metodą prób i błędów, tak jest i tak będzie, a to czy ktoś wierzy w przeznaczenie i wyższe cele w swoim życiu, to już jego sprawa. Wiara daje siłę, siła pozwala przetrwać. Nawet takie sytuacje jak wiara, że gdzieś czeka na nas druga połowa, to wykształcone społecznie przekonanie, które pozwala nam w jakiś sposób ułatwić sobie życie. Jest jak najbardziej pozytywne i powinno być praktykowane. Mimo swojej świadomości tego wszystkiego i tak wierzę, że mamy jakiś odgórny cel.

Jedni uważają, że nie powinno się w takie pierdoły wierzyć, bo to wykształca wyższe poczucie własnej wartości i samodzielność, ale umiejętne wykorzystanie podobnych bodźców z kolei potrafi naprawdę ułatwić nam przetrwanie w zdrowiu, bo z czasem na bazie wiary w coś ludzie dokonują wielkich rzeczy, nikt kto nie wierzy zupełnie w przeznaczenie, nie przetrwa tam gdzie wszystkie jego twarde zasady zawiodą. Czynnik przetrwania, który wyzwoli w nas pewne hormony i substancje wspomagające mogą być wyzwolone przez bardzo silne emocje, czyli chemię, czasem wiarę bezgraniczną, absolutną, w której działa to jak efekt placebo. Łańcuch przypadków i selekcja przetrwania.

Wiara w miłość jedyną pozwala w pewien sposób uspokoić się psychicznie, gdy poprzednia połówka okazała się tą niewłaściwą. Jak wiemy spokój i mniej stresu, to lepsze szanse na zachowanie zdrowia, a to sprzyja przetrwaniu. Zawsze wspominam i przyrównuję wszystko to przetrwania, bo na tym wszystko się opiera.
Nie pij tyle!
  Odpowiedz
#7
ja powiem krótko i zwięźle: biologia, hormony (endorfiny, oksytocyna) i się kimś zachwycamy. Mózg sam siebie rajcuje, emocjonalne podejście dopełnia sprawę. Potem oksytocyna szaleje i mamy związek :)

No oczywiście nie biorąc pod uwagę aspektu Bratniej Duszy, związków karmicznych i tego typu spraw duchowych.
  Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Uroda za pieniądze? Współczesna miłość - dyskusja da Vinci 9 1 588 18.11.2017, 14:39
Ostatni post: Maimoudaki
  Czy według Was, prawdziwa miłość jeszcze istnieje? Gospodarz 15 4 159 11.11.2017, 15:30
Ostatni post: Maimoudaki
  Jak facet widzi miłość ? - obalamy teorie. Karol 20 5 950 24.03.2014, 02:13
Ostatni post: Jarus
  Trudne przemyślenia i sytuacja + Miłość czy zauroczenie? Nieśmiertelny 20 3 387 27.12.2013, 00:04
Ostatni post: Nieśmiertelny
  Mężczyzna pierwszy wyznaje miłość... dla seksu Karol 2 3 763 19.05.2011, 00:05
Ostatni post: Beata

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości