Witaj szanowny Gościu na forum Odjechani.com.pl. Serdecznie zachęcamy do rejestracji. Tylko u nas tak przyjazna atmosfera. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować i dołączyć do grona Odjechanych!

Strona odjechani.com.pl może przechowywać Twoje dane osobowe, które w niej zamieścisz po zarejestrowaniu konta. Odjechani.com.pl wykorzystuje również pliki cookies (ciasteczka), odwiedzając ją wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie oraz rejestrując konto wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w ramach funkcjonowania serwisu. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Pozdrawiamy!


Od zerwania do normalności
#1
[Obrazek: zerwanie2.jpg]

Każdy z nas na pewno kiedyś przeżył swoją pierwszą miłość. Jedni wytrzymali dłużej, inni krócej, nieliczni są z tą miłością po dziś dzień. Jak sobie radziliście po utracie drugiej połówki? Dużo Was to zmieniło? Wyciągaliście wnioski?
  Odpowiedz
#2
Dwa lata temu zacząłem się spotykać z pewną dziewczyną która wydawała mi się idealna. Świetnie się dogadywaliśmy, było nam razem dobrze... czego chcieć więcej. Darzyliśmy się wzajemnie ogromnym uczuciem.
Pół roku temu owa dziewczyna mi oznajmiła, że chce sobie zrobić przerwę od naszego związku, ciekawe co? ;) Na ogół jestem wyrozumiały i cierpliwy więc doszedłem do wniosku, że krótka przerwa nam nie powinna zaszkodzić.
Miałem dosyć dużo nauki, ona zresztą też więc termin był trafem w dychę. Ile to ja miałem swobody... ahhh...
Po pewnym czasie zauważyłem, że oddalamy się od siebie... nie zachowujemy się jak przedtem i czułem, że uczucie powoli zanika.

Z jej wyjaśnień zrozumiałem, że jest ze mną z przyzwyczajenia i na chwilę obecną nie chce mieć faceta.
Kupa godzin przegadanych razem okazała się stratą czasu, ponieważ słowo które usłyszałem na koniec brzmiało "Przepraszam". Pocałowała mnie i odeszła.
Nie jestem typem który się narzuca, dla mnie było wszystko wyjaśnione.

Teraz sam zadałem sobie to pytanie, czy nadal coś do niej czuję...
Owszem, minęło pół roku a ja nadal biję się z myślami dlaczego to zrobiła i w głębi serca wiem, że ją kocham.
Wielokrotnie próbowałem zapomnieć ale jak to się mówi "serce nie sługa".

Żałuję tylko jednej rzeczy...
A mianowicie blizn na dłoni które są dla mnie przestrogą, żeby w odpowiednich chwilach opanować nerwy.
W tamtych chwilach wystarczyła iskra, żebym wybuchł i tak się stało. Musiałem wymieniać okno w pokoju... ;)

Człowiek się uczy na błędach, a ja nabrałem ogromnego doświadczenia.
Pozdrawiam.
[Obrazek: jGTeTrj.png]

"Tak młody jak dziś nie będziesz już nigdy. Wykorzystaj to z myślą o Twoim jutrze."

  Odpowiedz
#3
(20.02.2013, 00:22)Nicholas napisał(a): Po pewnym czasie zauważyłem, że oddalamy się od siebie... nie zachowujemy się jak przedtem i czułem, że uczucie powoli zanika.

Z jej wyjaśnień zrozumiałem, że jest ze mną z przyzwyczajenia i na chwilę obecną nie chce mieć faceta.
Kupa godzin przegadanych razem okazała się stratą czasu, ponieważ słowo które usłyszałem na koniec brzmiało "Przepraszam".

Bardzo znajomo mi to brzmi. Zastanawia mnie, bo czujesz że Ją kochasz. Dalej uważasz, że byłaby dla Ciebie dobrą partnerką?
  Odpowiedz
#4
Po takim numerze? :) Straciłem do niej zaufanie i jedyną osobą która mogłaby walczyć o nasz związek jest ona sama.
Tak jak napisałem, nie jestem typem który się narzuca i nawet jeśli ją nadal kocham to duma nie pozwala mi, żeby się do niej jako pierwszy odezwać. Wiem doskonale, że dam sobie z tym radę. Jeśli mi nie przejdzie za pół roku to przejdzie za dwa lata.
Była dobrą partnerką ale do czasu...

Pytasz, bo miałeś podobną sytuację?
[Obrazek: jGTeTrj.png]

"Tak młody jak dziś nie będziesz już nigdy. Wykorzystaj to z myślą o Twoim jutrze."

  Odpowiedz
#5
Bo właśnie w takiej jestem. Niestety, ja aż taki dumny nie byłem i postrałem się Ją odzyskać. Nie wyszło. Ale zamieniłem wszystkie negatywne emocje na determinację i siłę w działaniu. Ją sobie odpuściłem. Jak nie ona, to jest są miliony innych dziewczyn, a między nimi ta jedyna. Człowiek świeżo po stracie widzi w drugiej osobie same zalety i bardzo chce wrócić, dopiero po czasie wychodzą wady, które się widziało podczas związku.

Tylko że u mnie czekała, aż to ja zacznę temat rozstania, twierdząc, żę robiła wszystko przez ostatnie pół roku żeby tak się stało.
  Odpowiedz
#6
U mnie w tym przypadku od zerwania do normalności minęło około dwóch lat...
  Odpowiedz
#7
Cześć Odjechani.
Mam jedno pytanko do was. Czy jest jakieś lekarstwo na zapomnienie o wszystkim i nie myślenie o tym, co było wcześniej?
Chodzi mi o lekarstwo po związku nie udanym...
Jeśli znajdziecie takie lekarstw,o to będę wdzięczny, a jeśli nie ma, to odejdę na zawsze.
Moje życie jest już skończone ;-(
Powyższy post wyraża jedynie opinię autora w dniu dzisiejszym. 
  Odpowiedz
#8
Najpierw rozstanie, potem przez przynajmniej pół roku Vil mści się na swoim byłym partnerze w każdy najbardziej finezyjny i wyszukany sposób, a kiedy ofiara już wydaje ostatnie tchnienia - daje spokój i pozwalam, żeby żył sobie dalej, mądrzejszy o parę doświadczeń. To tak w skrócie.
  Odpowiedz
#9
Po prostu znajdź inną. Nie do związku tylko by była przy Tobie jako przyjaciółka. Spędź czas ze znajomymi, żyj swoim życiem, widocznie nie była Ciebie warta Hakerzysto. :) Są tysiące lepszych dziewczyn które chciały by mieć Ciebie na własność ( jako męża ) :)
[Obrazek: Nwc7AWP.png]
Sygnatura wykonana przez: Rafal07000
  Odpowiedz
#10
Nic nie trwa wiecznie, złość nie będzie trwała wiecznie tak samo jak miłość, zawsze jest kiedyś ten koniec, coś musi mieć koniec aby coś miało początek. ;)
"Bądź dobrej myśli, bo po co być złej" - Stanisław Lem.
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości