Witaj szanowny Gościu na forum Odjechani.com.pl. Serdecznie zachęcamy do rejestracji. Tylko u nas tak przyjazna atmosfera. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować i dołączyć do grona Odjechanych!

Strona odjechani.com.pl może przechowywać Twoje dane osobowe, które w niej zamieścisz po zarejestrowaniu konta. Odjechani.com.pl wykorzystuje również pliki cookies (ciasteczka), odwiedzając ją wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie oraz rejestrując konto wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w ramach funkcjonowania serwisu. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Pozdrawiamy!


Od zerwania do normalności
#11
Z jednej strony jakieś łatwe rozstania to pewnie legenda, rozstanie zawsze w mniejszym lub większym stopniu na nas wpływa.

A już szczególnie koniec tych właśnie pierwszych związków. Nie wiem co jest gorsze - zastanawianie się wciąż i wciąż dlaczego tak się stało, dlaczego coś przestało grać, czy też to, że taka sytuacja po prostu zdeptuje, przeżuwa i wypluwa naszą wiarę w siebie. Jak potem komuś zaufać? Czy czas jest lekarstwem?
Free Your Mind!
  Odpowiedz
#12
Jeśli chodzi o mnie, bardzo lubiłem skakać z kwiatka na kwiatek, ale w tym czasie nigdy nie wiązałem się w nic poważniejszego. Jeśli już wchodziłem w stały związek, zawsze traktowałem to bardzo poważnie, nigdy nic nie rozpadło się z mojej winy, zawsze to one musiały coś zepsuć. Kochałem mocno i szczerze, ale nigdy nie cierpiałem po rozstaniu. Było mi przykro, ale nie płakałem po nocach, nie rozpaczałem i nie użalałem się nad sobą, bo to jest dla mnie żałosne. Było mi smutno, ale wiedziałem, że życie idzie dalej, a na miejsce mojej panny, czeka 10 innych. Wiem, że brzmi to strasznie pragmatycznie, jakbym nie miał serca, ale nie wierzę w przeznaczenie, w wyimaginowaną miłość, nadludzkie uczucie wykreowane przez cierpiących poetów. Dla mnie to po prostu mieszanka chemii, czyli natury, pożądania, hormonów, oraz przywiązania, czyli silnych więzi, jakie wiążą nas na przykład z naszą rodziną, mamą, rodzeństwem, itd. Wracając do sedna jednak, zawsze było mi smutno, że musiałem zakończyć związek, w którym było mi tak dobrze, ale wiedziałem, że na tym świat się nie kończy, żyjemy dalej, trzeba wstać i dalej brnąć przed siebie, trzeba być silnym, tyle.

Każdy kolejny związek jest lepszy. To za sprawą tego, że pamiętając błędy z przeszłości, zwracamy uwagę na pewne aspekty dużo wcześniej i budujemy nasz związek o wiele dokładniej, podpierając wszystko na fundamentach z doświadczenia.

Morał jest prosty, życie nie kończy się na zerwaniu, to jedynie kropelka w oceanie Twojego życia. Wielką rolę odgrywa tutaj poczucie własnej wartości. Osoba która szanuje siebie i wie na co ją stać, wie, że wszystko sobie ułoży. Gorzej, jeśli psychicznie stoimy dużo, dużo , dużo gorzej, wtedy się załamujemy, nakręcamy sami siebie, cierpimy bo chcemy cierpieć, chcemy użalać się nad sobą, to sprawia, że przez chwilę czujemy się lepiej. To nic innego, jak szprycowanie się tabletkami przeciwbólowymi, kiedy boli nas ząb... Będziemy brać je tak długo, aż nie zrozumiemy, że samo nam to nie przejdzie i musimy iść do dentysty wyrwać dziada. Pytanie tylko, po co męczyć się miesiąc z bólem, skoro można od razu "zrozumieć" i wyrwać ząb przeszłości? Zrozumieć i potraktować to co było, jako cenne doświadczenie, jako fundament do budowy kolejnego etapu naszego życia. Teraz masz czas zadbać o przyszłość, o chwile, które dopiero nadejdą. Nie przegap teraźniejszości, to ona buduje przyszłość. Przeszłości już nie ma. Szkoda czasu na coś, co już nie wróci.
  Odpowiedz
#13
Pamiętam jak skomentowałeś rozstanie z Magdą :D
"Jej strata"
Chciałbym umieć myśleć w ten sposób, ale nie umiałbym z zimną krwią rzucić teraz mojej dziewczyny, nawet gdyby mnie zdradziła chyba. Nie wiem.
Ty z tą swoją Żanetą też się mocno zżyłeś, mieszkacie już praktycznie razem, z rodziną jej masz świetne układy i co? Nie żałowałbyś? Nie chciałbyś o to walczyć?
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] piszę poprawnie
  Odpowiedz
#14
Adi, wszystko zależy jak leży. Nie rzucisz dziewczyny którą kochasz, za to, że przesoliła rosół, akurat z Magdą, o której wspomniałeś, miałem na przykład trochę poważniejsze powody, co? No jej strata, to moje słowa, ale źle powiedziałem? Miała wszystko, było idealnie, związek niczym z filmu, z resztą o nocy sylwestrowej pisałem na forum, więc stali bywalcy wiedzą jakie miała życie ze mną, a że sama pod sobą dołek wykopała... No cóż - Jej strata, ja płakał nie będę :) Szkoda, fajnie było, byłbym z nią szczęśliwy i stworzylibyśmy na pewno udaną rodzinę, gdyby tylko potrafiła być szczera.

Co do Żanety, dziewczyny, z którą jestem obecnie. Kochamy się, tworzymy związek, myślimy o przyszłości, jest pięknie, więc po co się nad tym zastanawiać i gdybać? :) Za dużo myślisz, Adi.
  Odpowiedz
#15
No wiem o co Ci chodzi, ale chyba faktycznie muszę jeszcze nad sobą popracować bo za miękki jestem w tych sprawach :)
[Obrazek: Polska_Flaga.gif] piszę poprawnie
  Odpowiedz
#16
Wiecie ja też straciłem drugą połowę i czytam wasze wypowiedzi z ciekawością. Jesteście bardziej twardzi i stanowczy ode mnie
  Odpowiedz
#17
matol, a może opowiesz coś więcej, taką małą rozprawkę, najlepiej we własnym wątku, pogadamy sobie. To zawsze jest ciekawy temat. ;)
¿nʞɔoןɹǝɥs ʎuoןoʍopɐz ǝıqǝıs z śǝʇsǝɾ oɔ ı ou
  Odpowiedz
#18
Moja pierwsza miłość... 2 lata po rozstaniu był ból i tęsknota. Ale potem przeszło i teraz chyba jest normalnie. Czasem rozmawiamy, piszemy do siebie, każdy po swojemu ułożył sobie życie.
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości