Witaj szanowny Gościu na forum Odjechani.com.pl. Serdecznie zachęcamy do rejestracji. Tylko u nas tak przyjazna atmosfera. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować i dołączyć do grona Odjechanych!

Strona odjechani.com.pl może przechowywać Twoje dane osobowe, które w niej zamieścisz po zarejestrowaniu konta. Odjechani.com.pl wykorzystuje również pliki cookies (ciasteczka), odwiedzając ją wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie oraz rejestrując konto wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w ramach funkcjonowania serwisu. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Pozdrawiamy!


Zdumiewajace - żyją, choć prawie nie mają mózgu!
#1
Świat naukowy zadrżał w posadach, kiedy w 1980r. John Lorber (brytyjski neurolog), stwierdził, że mózg nie jest nam wcale potrzebny...

Lorber zajmował się przypadkami dzieci chorujących na wodogłowie, choroba ta nie pozwalała na normalne wykształcenie się kory mózgowej, a jak wiadoma ta uważana jest za siedlisko świadomości i odpowiedzialna za wiele procesów myślowych. Wodogłowie objawia się powiększoną czaszką, w środku której mało kiedy można odnaleźć normalnie zbudowany mózg.

[Obrazek: e6rcdj.jpg]

Neurolog ten miał również przyjemność zbadania pewnego młodzieńca, wybitnie uzdolnionego w dziedzinie matematyki, posiadającego iloraz inteligencji na poziomie 126 i... prawie nie dysponującego tkanką mózgowa! Zawartość jego nadnaturalnych rozmiarów głowy stanowiła woda i jedno milimetrowa warstwa komórek mózgowych.

Doktor Lorber w swojej pracy spotkał się z wieloma przypadkami ludzi właściwie nie posiadających mózgu, którzy mimo to, funkcjonowali całkiem normalnie i w przeważającej części ich iloraz inteligencji utrzymywał się na poziomie przeciętnego. Ich czaszki w 95% wypełniał płyn, i gdyby nie szczegółowe badania, nigdy nie dowiedzieliby się, że nie mają mózgu.

Uszkodzenia mózgu jak wiadomo wiążą się z upośledzeniem, niedowładem kończyn, zaburzeniami mowy itp. ale na świecie opisano mnóstwo przypadków ludzi, którzy mimo znacznego ubytku tkanki mózgowej spowodowanego urazem, żyli normalnie jeszcze przez wiele lat. Okazuje się więc, że pozostałe (zdrowe) części mózgu mają zdolność przejmowania funkcji, które do tej pory pełnione były przez inne obszary. I tak na prawdę do normalnego funkcjonowania wystarczy nam milimetrowa warstwa komórek.

W 1847r. pewnemu dwudziestopięciolatkowi, na skutek eksplozji wywołanej wysadzaniem skał, wbił się w głowę stalowy drąg, który został później usunięty razem ze znaczną częścią mózgu. Lekarze, który byli obecni przy zabiegu nie sądzili, że chłopak go przeżyje, jednak ten zadziwił ich niesamowicie, nie tylko tym, że przeżył, ale wrócił do normalnego życia i mimo 8 centymetrowej dziury w głowie zdradzał tylko oznaki zmienionego zachowania. Reszta funkcji życiowych pozostała niezmieniona.


Jednym z najszerzej opisywanych przypadków jest historia francuskiego urzędnika. Ze względu na bóle nóg, człowiekowi temu wykonano tomografię komputerową, kiedy lekarze zobaczyli wyniki nikt już nie zajmował się nogami francuza, gdyż jego czaszka kryła coś znacznie bardziej interesującego. Człowiek ten miał 44 lata, żonę i czwórkę dzieci. Jakież musiało być jego zdumienie, kiedy dowiedział się, że jest posiadaczem najmniejszego udokumentowanego mózgu świata. Wedle dzisiejszej nauki, człowiek ten nie powinien żyć, ale ten dosłownie kpił sobie z medycyny i żył jak gdyby nigdy nic.

Tak przedstawia się obraz jego głowy:

[Obrazek: t_rentgen_czaszki_czowieka_bez_mzgu_199.jpg]

Ludzki umysł jest nieskończoną zagadką. Nauka stara się nie przyjmować do wiadomości, że istnieją fenomenalne, przeczące wszelkim założeniom przypadki, ale to nie zmienia faktu, że one istnieją. Skoro mózg jest siedliskiem świadomości, to jak wytłumaczyć fakt istnienia ludzi nie posiadających go prawie w ogóle? Kultura wschodu twierdzi, że ludzka świadomość nie jest zawarta w mózgu, jej siedliskiem jest cała ludzka istota a nawet przestrzeń otaczająca daną istotę. W świetle nowo ujawnianych odkryć teza ta wydaje się być całkiem zasadna.

Jedno jest pewne: człowiek to zdumiewająca istota. Nasza zdolność przetrwania i adaptacji do zmieniających się warunków jest wprost fenomenalna. Jeśli chcemy, możemy żyć bez mózgu. Kpić z zawziętych naukowców i pokazywać, że dla człowieka nie ma rzeczy niemożliwych. To, co wiemy o sobie do tej pory, jest zaledwie kawałkiem góry lodowej, miejmy nadzieję, że z czasem ta góra wyłoni nam się w pełnej okazałości.

P.S. Jako ciekawostkę dodam, że szukając zdjęć do tego tematu, po wpisaniu w Google komendy: "człowiek bez mózgu zdjęcia" - wyskoczyła mi fotka Joli Rutowicz :-D
P.S. II Wątek ten jest częścią artykułu z mojego bloga.
  Odpowiedz
#2
Kto wie, może to dusza jest siedliskiem ludzkiej świadomości, a mózg jedynie pojemnikiem, który pozwala połączyć myśli z ciałem w sposób fizyczny i zgodny z prawami fizyki, chemii i naszego świata. To tylko takie moje przemyślenie, którego osobiści nie wykluczam skoro wierzę w Boga.
Zdolność adaptacji ludzkiego mózgu jest niesamowita i aż dreszcz przechodzi po plecach gdy czyta się o takich przypadkach. Trudno jest to zrozumieć i o tym debatować, szczególnie, że największe współczesne umysły chociaż raz postrzegają to w ten sam sposób co przeciętny człowiek, czyli po prostu... WTF?!
  Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości