Odjechani.com.pl

Pełna wersja: Głośny seks - ok, czy passe?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Stron: 1 2
[Obrazek: seks440.jpeg]

Jedne pary kochają się cichutko jak myszki, inne w towarzystwie okrzyków, które zakłócają sen sąsiadom i powodują palpitację serca u sąsiadek. Czy głośny seks jest w porządku, czy to według was nieeleganckie lub wręcz wyuzdane? Miłosne ochy i achy mają coś w sobie, ale czy czasami w tej grze nie sprawdza się zasada, że: co za dużo, to nie zdrowo?
"Wolność tomku w swoim domku" :)
Niech sąsiedzi słyszą!
Wrzaski i jęki uwydatniają doznania, więc im więcej ich w seksie tym lepiej, a to że komuś
to nie pasuje - ich sprawa. Tak jak koledzy wyżej pisali "Wolność Tomku w swoim domku".
Niestety jest tego jeden minus, jeśli mieszkamy w bloku sąsiedzi będą spoglądać na nas podejrzliwym wzrokiem,
najbardziej te wiekowe panie. Mały Pro Tip - najlepszy jest głośny seks o poranku, ponieważ mamy wtedy
najwięcej energii która zwraca się w dalszej części dnia.
Cichy seks kojarzy mi się z próbą ukrycia emocji. Ograniczaniem się. Czego nie znoszę!
Jeśli podchodzimy do seksu jak do swoistej medytacji i uwolnienia swojego umysłu a nie tylko zaspokojenia instynktu głośny seks staje się faktem. Po mojej ostatniej przygodzie z sąsiadami śmiem twierdzić, że postaram się szanować zasady ciszy nocnej i nie zmuszać wszystkich wokół do uczestnictwa w tym jakże intymnym akcie;)
Wcale nie uważam, że cichy seks to od razu ukrywanie emocji. Nie każdy podczas uprawiania miłości musi drzeć się jak zarzynana świnia. ;) Każdy ma inny temperament, inaczej okazuje emocje i inaczej przeżywa; niektórzy w chwilach rozkoszy budzą pół osiedla, a innym zapiera dech i odbiera głos. Myślę, że ja sama jestem gdzieś pośrodku, ale głośny seks sąsiadów raczej by mi nie przeszkadzał - na szczęście mam grube ściany. ;)
Moim zdaniem każda para powinna robić tak jak lubi, chcą głośno, to niech będzie głośno a sąsiadów to nie powinno interesować, ponieważ nie robią tego u sąsiadów tylko u siebie w domu.
Ja uważam, że głośny seks to udawanie i próba zwrócenia na siebie uwagi, jak jest mi dobrze, nie muszą wszyscy o tym wiedzieć.
Eee tam, przecież jedni bardziej przeżywają rozkosz, a inni mniej. To przecież nic złego. ;)
A ja tam powiem tak: jak jest dobrze to się drze mordę, jak jest średnio, to się cicho siedzi (generalizuje oczywiście). Wszystko zależy od swobody sytuacji i temperamentu.
Nie zamierzałem wypowiadać się w tym wątku, gdyż samo pytanie jest bardzo personalne, wręcz osobiste i pomimo faktu, że nie mam żadnych zahamowań przed tego typu dyskusjami, uznałem je za zbyt intymne. Padło tu jednak mądre zdanie, które tylko z pozoru wydaje się stereotypową śpiewką... Mam na myśli Twoje słowa, Kinga:
Vilandra napisał(a):jak jest dobrze to się drze mordę, jak jest średnio, to się cicho siedzi (generalizuje oczywiście).
Właśnie niekoniecznie generalizując... Jeśli obok nie śpi małe dziecko, a za ścianą nie ma teścia, dobry sex nigdy nie jest milczący. "Spokojne" kobiety, które twierdzą, że to wyłuskana forma ekspresji w łóżku, w rzeczywistości miały słabych partnerów sexualnych. Jeśli chodzi o mężczyzn, my zawsze ogarniamy sytuacje i otoczenie podczas stosunku, co niekoniecznie jest wynikiem jakiejkolwiek zalety... Wręcz przeciwnie, czerpiemy z tych grzesznych igraszek zaledwie marny ułamek przyjemności, którą jest w stanie przeżyć kobieta, dlatego nie tracimy do końca kontroli podczas zabawy.

Drogie Panie, proszę, nigdy nie wierzcie w takie bajki, że podczas dobrego zbliżenia z partnerem, krzyczą jedynie wyrafinowane zdziry, że jest to nieprzyzwoite i krępujące. Nieprawda. Dobre współżycie zawsze wiąże się z wewnętrzną eksplozją i kompletnym sztormem emocji w Waszym Ciele. Nie da się przeżyć tego inaczej. Jeśli podczas sexu, miałyście kiedykolwiek czas zastanawiać się nad tym, czy wypada Wam być nieco głośniej, lub pomimo braku przeciwności otoczenia przeżywałyście cały akt w spokoju, nie miałyście tak naprawdę w swoim życiu dobrego stosunku. W takim przypadku radzę poczytać z partnerem na temat tantry i sexu taoistycznego. Nawet w głowie się Wam wszystkim nie mieści, o ile lepsze może stać się Wasze życie, kiedy oboje będziecie w pełni zaspokojeni fizycznie ;) ...ile problemów przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie...

P.S. Nie jestem teoretykiem. Odkąd zacząłem zgłębiać temat aktu miłości, zwykły sex okazał się jedynie demonstracją możliwości, początkiem ścieżki, którą można podążyć. Szczerze polecam przejść na wyższy poziom.
Stron: 1 2