28.12.2018, 23:32
Bohemian Rhapsody - jeden z utworów brytyjskiego zespołu Queen, zamieszczony na albumie A Night at the Opera
Genialny utwór nagrany przez legendę muzyki- zepsół Queen, zamieszczony na jednym z wielu wspaniałych albumów A Night at the Opera. Już od niemal czterdziestu lat zachwyca pokolenia słuchaczy swoim nietuzinkowym brzmieniem, innowacyjnym wręcz połączeniem śpiewu a'capella, ballady operowej i elementów charakterystycznych dla hard rocka.
Oczywiście każdy ma prawo do różnego postrzegania tego utworu, osobiście mogę powiedzieć, że powalił mnie na kolana dopiero po jakimś czasie. Szczerze? Przy pierwszym ,,spotkaniu" dałam radę tylko do ,,mamaaa". Przerosło mnie. Ale to były czasy początku gimnazjum (shame on me). Poprawiłam się.
Kiedyś w jakimś programie mignął mi tekst - powiedz jak rozumiesz Bohemian Rhapsody a powiem Ci jakim jesteś człowiekiem.
I właśnie w to chciałabym się z Wami zabawić - w interpretację Bohemian Rhapsody. Może już bez analizy kto jest jakim człowiekiem

Tekst z tłumaczeniem (tekstowo.pl)
A więc - głośniki gotowe?
Proszę tylko aby swoje interpretacje wrzucać w spoiery żeby była możliwość aby następne osoby nie sugerowały się przedmówcami.
Cały utwór jest głosem osoby zagubionej. Gdzieś pomiędzy swoim życiem wewnętrznym a otaczającym go światem. Kolejne wyzwania czy raczej wymagania stawiane mu przez innych. Kto nie zna tego uczucia? Gdy wszystko się wali gdy nie wiemy co ze sobą zrobić... szkoła, studia, praca, rodzina. Stoisz przed decyzją którą musisz podjąć, w ciemno. Do tego coś się zepsuło i przypalimy wodę w czajniku. Nic tylko zawinąć się w koc i zniknąć.
Is this the real life?
Is this just fantasy?
Caught in a landslide, no escape from reality.
To się dzieje naprawdę? Świat wiruje a ja gdzieś zostaję, z tym wszystkim.
I gdzieś w tym mroku, w tej pustce w tej lawinie zdarzeń w beznadziei pojawia się światełko. Mdłe, nikłe odległe.
Open your eyes, look up to the skies and see.
Może to ktoś bliski, może wspomnienie kogoś, czegoś, może tylko myśl przelotna... łkanie. Dlaczego ja? dlaczego mnie to spotyka? Przecież jestem tylko małym chłopcem....
Nie. Jestem silną i niezależną kobietą (ewentualnie jestem mężczyzną nie będę się mazać). Nie potrzebuję współczucia. Dam sobie radę. Tyle razy sobie radziłam teraz też...
W dalszej części utworu okazuje się że jednak nas to przerasta. Że jednak potrzebujemy wsparcia, ciepła.
Mama- symbol dzieciństwa. To ona opatrywała stłuczone kolana i złamane serca. Ostoja ciepła i miłości. Oczywiście w utworze jest metaforą osoby bliskiej, przyjaciela, ulubionej maskotki czy chociażby myśli. To co sprawia że nie czujemy się aż tak samotni.
Czy osoba mówiąca rzeczywiście kogoś zabiła? Możliwe. Wówczas utwór jest żalem za grzechy, wyrzutem sumienia. Wie, że musi ponieść karę ale obawia się jej. Błaga o ratunek.
Ale może chodzi o uświadomienie sobie że coś w życiu poszło nie tak jak powinno. Że miało być inaczej. I że już za późno aby te wszystkie plany i marzenia się spełniły. Że zabił siebie? Zdradził to co kiedyś było dla niego ważne.
Hej prorocy moi z gniewnych lat/ obrastacie w tłuszcz
Już was w swoje szpony dopadł szmal/ zdrada płynie z ust
Zbyt długie odkładanie życia na później. Przecież najpierw trzeba skończyć szkołę, iść do pracy, założyć rodzinę... gdzieś się gubi ,,ja". Gubią się ideały, marzenia, życie zaczyna się składać z coraz większej ilości błędów, kompromisów, ustępstw, ,,tym razem dam się zrobić w ... następnym razem będzie jak ja chcę".
But now I've gone and thrown it all away.
Szansa przepadła. Oglądaliście ,,Dzień Świra"? Jemu też szansa przepadła, też odkładał życie na później. Też żałował. Też ,,zabił człowieka"
Dobra trzeba coś zrobić ze swoim życiem! Trzeba wziąć się w garść. Trzeba ponieść konsekwencje błędów. Już nie będę tą samą osobą co kiedyś. Z niektórymi ludźmi trzeba będzie się rozstać, niektóre rzeczy przewartościować, zmierzyć się ze swoimi słabościami, z demonami, z najczarniejszymi odchłaniami swej duszy.
Gotta leave you all behind and face the truth.
Tylko czy dam radę? Czy to nie za dużo? Brak wsparcia ze strony bliższych i dalszych ludzi. Nie pozwalają. Nie chcą. Piętrzą trudności. Próbują udaremnić działania. A to nie takie trudne- pamiętajmy że to tylko mały chłopiec żalący się mamie że mu w życiu nie wyszło.
No, we will not let you go. (Let him go)
A kim Ty jesteś że możesz decydować o moim życiu? Że możesz mi odebrać plany, marzenia i nadzieje?
So you think you can stone me and spit in my eye,
So you think you can love me and leave me to die.
Oh, baby, can't do this to me, baby,
just gotta get out, just gotta get right outta here.
Zakończenie utworu to pogodzenie się ze swoją sytuacją. Taką jaka jest. Znalezienie pokoju, czy kapitulacja?
Nothing really matters to me.
Anyway the wind blows.
Zachęcam do podzielenia się swoimi odczuciami na temat tego arcydzieła - teraz żałuję, że nie skończyłam tego postu wtedy gdy go zaczęłam pisać, bo widzę jak bardzo zmieniło się moje postrzeganie niektórych fragmentów. Nie popełniaj mojego błędu! Zapisz chociaż kilka zdań (no weź, i tak siedzisz na forum co Ci szkodzi), może po jakimś czasie wrócisz i zobaczysz jak bardzo zmienił się Twój odbiór, Twoje myślenie.
To jest wspaniałe w tym utworze - jest tak wielobarwny, pełny że może oddać chyba każdą sytuację, emocję. Jest dobry zarówno jako marsz pogrzebowy jak i utwór na imprezę.
Dopisek- wbrew pozorom wpis nie jest w żaden sposób inspirowany filmem o tym samym tytule - filmu jeszcze nie widziałam a szkic wątku ma datę 13.06.2014: https://ibb.co/xXCCj8k