Odjechani.com.pl

Pełna wersja: Jak jest najlepszy wiek na oświadczyny?
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witajcie
Wpadło mi do głowy takie pytanie, a brzmi jak w Temacie!
Moim zdaniem najlepszy wiek aby się zaręczyć drugiej połówce jest 20 lat ponieważ jest to dobry wiek, wtedy ludzie są dojrzali, a ci którzy wybrali szkołę technikum, to już skończyli. W sumie z drugiej strony mówiąc, jak dwie osoby się bardzo kochają to nie widzę żadnych przeszkód żeby chłopak zaręczył się ukochanej osobie? (Jeśli chce z nią tylko być, a nie dla seksu i robienia dzieci) Spotkałem się takimi przypadkami, że najwięcej do tego tematu, mają do powiedzenia rodzice, albo bliscy znajomi. Wiadomo, że powtarzają ciągle i te same słowa np: Macie jeszcze czas, najpierw znajcie pracę pomóżcie rodzicom itp..

Nawet moja kuzynka jeszcze gdy miała chłopaka (Teraz ma rodzinę i dzieci), to czekała bardzo na ta chwilę kiedy jej się chłopak oświadczy, chodzili razem do liceum, poznali się w pierwszej klasie, nowa znajomości przyjaźń no wiecie sami.
Po zdaniu pozytywnej maturze, a przede wszystkim szkoły, chłopak jej powiedział, że jej się chce bardzo oświadczyć, wiadomo że gdy kobieta usłyszy takie słowa, to nie wie co powiedzieć.
Rozpłakała się była najszczęśliwsza kobietą na świecie, mówię tak jak było, bo ona mi to wszystko odpowiadała.
Lecz gdy powiedziała o tym rodzicom, to zamiast ją wspierać, pogratulować, życzyć wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia, to mieli pretensje. :(
Moja kuzynka olała sobie to co jej rodzice powiedzieli, też się bardzo cieszyłem że kuzynce mojej udało się znaleźć drugie szczęście.
O ile wiem to przez pół roku wypominali swojej córce, że to jeszcze za wcześnie na zaręczyny, nawet chcieli przekupywać kasą jej chłopaka, to już jest bezczelne i chamskie dla mnie.

Zawsze tak było, że rodzice za nas decydowali kim mamy się spotykać żenić wybierać tego najlepszego człowieka itp...
A nawet nie zdają sobie sprawę, kogo tak naprawdę kochamy? I dla kogo nasze serce należy?

Na pewno są na tym Forum osoby, które już mają rodzinę, dzieci, dlatego pochwalcie się w jaki wieku oświadczaliście się drugiej osobie?
Nie chce tu słyszeć, że nie pamiętacie, nie wiem, bo wiem że ta chwila zostaje w sercu i się pamięta to do końca życia. :)
Nie ma takiego wieku, sprawa czysto indywidualna. Więcej pisać nie muszę, nie ma nawet nad czym dumać. Każdy ma swoje problemy, swoje sprawy, wymagania, więc nie ma idealnego wieku, który byłby uniwersalny. Przykładowo, ja nie planuję ślubu prędzej jak po 30 roku życia, dlatego że ważniejsza jest dla mnie finansowa stabilność i samorozwój. Nie jestem na coś takiego gotowy i zbyt wczesne podjęcie takiej decyzji mogłoby mieć negatywne skutki. Nie twierdzę, że może mieć to pozytywny wpływ, ale jestem niemal pewien, że zbyt wiele uwagi poświęciłbym innym sprawom niż związek, co mogło by się źle skończyć.
Jestem tego samego zdania co Sword. To sprawa indywidualna. Ale według mnie najlepszy wiek to 24-28 lat. Ale nie chciałbym być zaręczony 4 lata bo to trochę hmmm długo? Mysli
Chłopaki już podkreślili, że jest to sprawa indywidualna, ale gdyby wziąć to na zdrowy rozsądek, można na ten temat polemizować. Zacznijmy od tego...

Haker napisał(a):najlepszy wiek aby się zaręczyć drugiej połówce jest 20 lat ponieważ jest to dobry wiek, wtedy ludzie są dojrzali,
Wiek 20 lat, to żadna dojrzałość. To również kwestia w pełni subiektywna, ale mimo wszystko, średnio do 25 roku życia ludzie mają jeszcze młodzieńcze priorytety. Całe to studenckie życie, wieczne kanikuły, sex, alkohol i szaleństwo w głowie. Nie jest to regułą, być może czytająca te słowa osoba w tym wieku, się ze mną nie zgodzi, ale w takim wypadku wystarczy spojrzeć na rówieśników i wszystko staje się jasne.

Druga sprawa, Twój podpis, Hakier, rzucił mi się już wcześniej w oczy:
Hakier napisał(a):"18 lat to czas głupoty - 19 lat to czas alkoholizowania i leniuchowania - 20 lat to czas zaręczyn - 25 lat to czas na ślub - 30 lat to czas na robienie dzieci"
W sumie to nie wiem jak to skomentować, nie mam siły. Jest przynajmniej infantylny.

Jaki jest najlepszy wiek na zaręczyny? W tej kwestii myślę, że nie robi to wielkiej różnicy. Może nie od razu w tak młodym wieku, jak to sam określiłeś powyżej, ale parę lat później, to już najwyższa pora, jeśli jesteście z sobą dłuższy czas i kochacie się, rzecz jasna. Poza tym, nikt nie powiedział, że ślub musi być miesiąc później. Zaręczyny to jedno, a małżeństwo, drugie. Opisana przez Ciebie sytuacja Twojej kuzynki, czyli wściekłość rodziców na wieść o oświadczynach, to chyba bardziej brak akceptacji zięcia, niż uprzedzenie przed jej wydaniem za mąż. Takie wysnułem wnioski, choć może być inaczej, nie znam tej rodziny.

Za czasów kiedy żenili się nasi rodzice, było trochę inaczej. Matura, to było coś, dziś studia są już gó*no warte, "baba, żaba" posiada obecnie taki świstek, nie jest o to ciężko, dlatego wszystko się trochę wydłuża. Ukończenie edukacji staje się wyznacznikiem momentu, który jest dobry na zawarcie związku małżeńskiego. Można powiedzieć, że jest to czas, w którym wkraczamy w dorosłe życie. Praca, obowiązku, ślub, to zmienia nasze życie, wymaga dojrzałości i rozsądku. W momencie, kiedy pojawia się nowe życie, sami stajemy się rodzicami, właśnie tymi, których zawsze krytykowaliśmy za ich restrykcyjne poglądy względem nas. Człowiek zawsze myśli w swym umyśle, że już jest dojrzały, nawet, kiedy ma 18 lat, ale pewne wartości dochodzą do nas naprawdę późno, uświadamiając, jakim to człowiek przez całe życie był dzieckiem.
Ja też nie planuję ślubu przed 30tką.
Lepiej najpierw się ustawić.
Ja myślę, że 20 lat, to już dojrzały wiek, chociaż może rzeczywiście tylko tak mi się wydaje, bo akurat jestem w tym wieku.
Adikus napisał(a):Ja myślę, że 20 lat, to już dojrzały wiek, chociaż może rzeczywiście tylko tak mi się wydaje, bo akurat jestem w tym wieku.
Adikus popieram twoje Zdanie i zgadzam się tobą w pełni.
Ja się natomiast nie zgadzam. 20 lat, to statystycznie wiek absolutnie niedojrzały. Sam uważam, że muszę się wielu rzeczy nauczyć i do wielu przywyknąć, bo w pewnych kwestiach, wciąż brakuje mi krzepy. Obserwuję znajomych i ogólnie ludzi dość bacznie, przez co wiem że w zasadzie nie ma wieku w którym ktoś staje się w pełni dojrzały. Przychodzi dzień w którym ludzie zachowują się jak dzieci, a przychodzi moment w którym podejmują działanie godne człowieka konsekwentnego, odpowiedzialnego i w pełni dojrzałego. Być może z wiekiem takich "młodzieńczych" wybryków ubywa, ale to też kwestia indywidualna na którą wpływ ma środowisko, mentalność danej osoby i wiele innych czynników.
20 lat to za mało... Ludzie nie są jeszcze jakoś bardzo dojrzali. Na oświadczyny trzeba być p prostu gotowym i zdecydowanym no i jak dla mnie trzeba dobrze poznać tą drugą osobę. w moim otoczeniu ludzie zaręczają się po pół roku bycia razem. Dla mnie to za mało. Później są jakieś chore historie w stylu zabieranie pierścionka dziewczynie...
Ja myślę, że to kwestia indywidualna :)