Na to pytanie nie trzeba długo szukać odpowiedzi... Czas więc na głębszy wątek niż ten poprzedni. Zanim ktoś oceni, polecam przeczytać do końca.
Unia od samego początku prowadzi politykę, która zazębia gospodarkę państw członkowskich w nierozerwalne struktury, które często po prostu są szkodliwe. Nie trudno jednak ukryć, że podobnie jak w naszym kochanym kraju, Unią rządzą ludzie udający idiotów. Dlaczego udający? Nikogo kto dochodzi tak wysoko na szczeblach władzy nie można nazwać idiotą, czy głupkiem. Jeśli jego decyzja jest uznawana za bezmyślną, to najczęściej widać to tylko z zewnątrz, a wewnątrz, ta decyzja zazwyczaj ma drugie dno, znane tylko tym, którzy te decyzje podejmują. Na całe szczęście nie trzeba głęboko nurkować, by te prawdy wyjawić. Kanclerz Angela Merkel ewidentnie orzekła, że uchodźcom o których ostatnio tak głośno należy pomóc, i że Europa jest dla nich otwarta, teraz sytuacja się nieco zmieni, ale to nie zmienia faktu, że takie słowa padły.
Skrajny idealista oceni to pozytywnie, bowiem należy pomóc ludziom w potrzebie i jego zdaniem Europę na to stać. Osoba, która zdaje sobie sprawę, że te słowa są tak naprawdę szkodliwe, będzie się dopatrywał wyłącznie negatywnych skutków słów wypowiedzianych przez Panią Merkel, która przecież jawnie zaprosiła ludzi do Europy, a teraz mamy tu kryzys imigrantów, o których słyszy się praktycznie wszędzie. Ci bardziej spostrzegawczy jednak siedzą w cieniu, oni doskonale zdają sobie sprawę, że gdyby Unii faktycznie zależało na pomocy uchodźcom, wspierali by ich od zewnątrz, nie próbowali by ich sprowadzać do Europy, bo to nie jest środek zapobiegawczy, a półśrodek, który nie ma prawa zadziałać. Przyjęcie uchodźców do Europy nie zatrzyma fali imigrantów, im więcej ich przyjmiemy, tym więcej będzie chciało zasmakować "lepszego życia" w Europie. Ludzie którzy do tego doprowadzili, którzy tworzą tę politykę, to Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, szef Rady Europejskiej Donald Tusk, szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, oraz osoba dyrygująca tymi kukłami, Kanclerz Niemiec Angela Merkel. Oni wszyscy uczestniczą w tym "burdelu politycznym" zapewne realizując plany, o których tak naprawdę wiedzą tylko oni, a my możemy jedynie czekać.
Brzmi jak teoria spiskowa? Otóż można to tak ująć, jednak skoro dla prostych ludzi, w zdecydowanej większości w Polsce, ta polityka jest zła i nie służy Europie, to dlaczego podjęto te decyzje? Dlaczego nie zwalcza się problemów u źródła, dlaczego Unia nie działa na zewnątrz i nie próbuje wpłynąć na źródło problemu? Boi się, że będzie musiała użyć siły? Że wpuścili już do Europy już tylu muzułmanów i skrajnych islamistów, że w ten sposób dojdzie do jakiś zamachów, konfliktów? Odpowiedź brzmi... I tak i nie. Z jednej strony faktycznie, usiłowanie wpłynięcia na źródło problemów z uchodźcami pewnie doprowadziłoby do jakiś zbrojnych konfliktów na zewnątrz, a w efekcie wewnątrz Europy doszłoby do konfliktu z ludźmi, którzy będą uważać, że nie należy tego robić. Wpuszczając uchodźców do Europy, stosując takie półśrodki, można wykorzystać kryzys do własnych celów. Po pierwsze łatwiej jest odwracać uwagę opinii publicznej, cały czas słyszy się u uchodźcach, nawet nie stosuje się terminu imigrant, a ludzie przejmują się tym i słusznie, choć przestają zwracać uwagę na inne problemy. Zmusza się nas, Polaków do przyjęcia tych uchodźców, chociaż nas na to nie stać, a w dodatku boimy się, że razem z nimi do kraju dostaną się terroryści. W Polsce każdy teraz wykorzystuje nasze zdanie do pozyskania władzy, co powinno być dla każdego oczywiste.
Mało tego wszystkiego, bo przecież uchodźcy chcą do Niemiec, a nie do Polski, więc mamy tu ich trzymać na siłę? Zaczekać aż się asymilują i potem postanowią sprowadzić tu swoje rodziny oraz rozprzestrzeniać się? Polska obecnie ma słabą autonomię, a my mamy jeszcze strzelać tej autonomii w stopę sprowadzając do kraju mniejszości na rodowe? To nie ma sensu... Niektórzy uważają, że te 12 tysięcy, to nie jest dużo, ale należy to przemnożyć przez rodziny, które przecież z czasem mogą usiłować się do nas sprowadzić. Te problemy to jest istna gra polityczna, Polacy jako naród powinni w tym wypadku sprzeciwić się reszcie Europy, bo jak zgodzimy się teraz, będziemy godzić się zawsze, zrobimy z siebie sprzedajną "nie powiem co", bo o autonomii będziemy mogli pomarzyć, jeśli damy sobą tak pomiatać wspomnianym wcześniej politykom.
Ja osobiście nie dążę do autodestrukcji w Europie i uważam, że Unia jest potrzebna, ale powinna odbić w innym kierunku, bo wiem jak mniejszości dzielą narody, jakie muzułmanie mają często podejście do życia i nie ukrywajmy, że nam to po prostu nie pasuje. Ze "szczepami" mniejszości narodowej najłatwiej walczy się na samym początku, jeśli teraz przegramy, będzie już tylko trudniej. Ja jestem tolerancyjnym człowiekiem, ale dostrzegam patologię ówczesnych władz w Polsce i Europie, nie zamierzam stać obok i przyglądać się jak ktoś zacznie mieszać w naszej kulturze, jeśli Polska sobie nie poradzi w takiej sytuacji, niektórym z nas, tym, którzy mają jeszcze dumę, pozostanie już tylko ucieczka. My będziemy uciekać z kraju dalej za chlebem, a oni za nas będą podstawiać imigrantów, którzy zwyczajnie mają w swoich krajach gorzej i uciekają przenosząc swoją kulturę do nas. Władze Unii świetnie sobie zdają z tego sprawę, ale nie wiem, czy po prostu brakuje im jaj, by zwalczyć problem u źródła, czy po prostu całość ma drugie dno, które wyjdzie na jaw dopiero po fakcie, gdy już niczego nie będziemy mogli zmienić.
Chętnie poczytam co myślą o tym Odjechani i czy mam rację i większość z Was jest przeciwna obecnej polityce przyjmowania uchodźców. ja nie jestem przeciwny ich przyjmowaniu, ja jestem przeciwny wyłącznie polityce na zasadach której ci uchodźcy są przyjmowani, co w żaden sposób nie poprawi sytuacji, a jedynie nam zaszkodzi.
Liczę na Waszą opinię.