Witaj Adamie

Na początek dodam że sprawa z grzybami nie jest tak prosta. Przede wszystkim wszyscy szukają przyczyny w nieszczelności na dachu, przeciekach z zewnątrz, a tak naprawdę wilgoć atakuje od wewnątrz. Owszem, ale to mały procent tego, co naprawdę powoduje wykwity na ścianach. W głównej mierze jest to wina wentylacji. Tak jak mówisz, w trakcie suszenia ubrań przez studentów wydziela się dużo pary wodnej która skrapla się na ścianach, a dokładnie na jej najzimniejszych częściach(efekt roszenia, taki sam jak na butelce schłodzonego napoju, tylko że od wewnątrz). Znając życie, studenci mieli pozamykane drzwi i okna. Widzę na zdjęciach, że najwięcej jest w narożnikach i już tłumaczę czemu tak się dzieje. Otóż narożnik, a tym bardziej taki, który jest zewnętrzny, ma dużą powierzchnię chłodnego miejsca i zarazem małą cyrkulację powietrza. Normalne jest zatem, że para wodna tam ma warunki na osiadanie na podłożu. Ważne jest też to, czy okna są PCV czy drewniane. Czemu? Już piszę. Okno drewniane, zrobione z naturalnego materiału, same dopasowują się do warunków panujących wokół nich. Przez to właśnie samoistnie wytwarza się mikro wentylacja (samoistne, delikatne rozszczelnienie). W przypadku okien PCV sprawa wygląda nieco gorzej. Dokładnie spasowane uszczelki plus brak wentylacji w pokojach daje nam efekt termosu, bez cyrkulacji powietrza. Przykład:
- po wymianie okien na PCV w blokach, w których nikt nie słyszał o wilgoci, nagle na ścianach rosną "pieczarki"

Czemu? Ponieważ, wysoka szczelność okien zakłóciła mikro wentylację w pomieszczeniu. Jeśli przez wentylację w kuchni ma uchodzić wilgotne powietrze, musi mieć choć znikomy dostęp powietrza które je zastąpi. Ja sam osobiście, w/g zaleceń samych monterów okien, wycinam po środku każdego skrzydła (na górze) 4 cm uszczelki, aby wymusić obieg powietrza. Aby poczytać troszkę więcej na ten temat, wejdź
TUTAJ
Drugą istotną przyczyną jest złe docieplenie zewnętrznych ścian budynku. Jeśli będzie ono wykonane niefachowo, stworzą się mostki termiczne, które spowodują, że ściana wewnątrz będzie chłodna, a co za tym idzie, para wodna cały czas będzie tam przywierać. Nie wierzcie w "Metylan" czy inne podobne specyfiki. One zmieniają higroskopijność podłoża, czyli nie przepuszczają wilgoci z zewnątrz, niestety na krótko.
Należy pamiętać też o tym, że ściana, którą zalała woda np. z nieszczelnego dachu bądź rynny, będzie schła nawet kilka lat, a mokra stanowi mostek termiczny.
Likwidacja grzyba to nic innego, jak usunięcie przyczyn, a dopiero później skutków. Docieplone ściany, dobra wentylacja i mikro wentylacja to najważniejsze rzeczy w efektywnej walce z wilgocią. Jeśli warunki opisane powyżej, będą spełnione, samo usunięcie efektów wilgoci, jest bardzo proste. Wystarczy wodą z solą przemyć miejsca zaatakowane przez zarodniki pleśni(w zależności od długości czasu występowania wilgoci w danym miejscu). Jeśli miejsce takie było wystawione na długi okres wysokiej wilgotności, zdarza się że trzeba usunąć tynk ze ściany i ponownie go nałożyć. Zarodniki pleśni w dłuższym czasie, gnieżdżą się bardzo głęboko. Jeśli chcesz się dowiedzieć więcej o odgrzybianiu, zajrzyj
TUTAJ
:huh:
Jeśli masz problem? Zapytaj fachowca!