Moje pytanie nie jest jakoś szczególnie związane z tym aby dowiedzieć jak Wy im pomagacie, ale muszę sobie wpierw coś uświadomić, żeby sprawdzić czy jestem w pewnej sprawie w błędzie, czy nie. Nie powiem o co chodzi, bo zepsuję sobie efekt badania, jeśli można to tak nazwać.
Jak pomagacie zwierzętom?
|
22.04.2013, 22:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.04.2013, 22:39 przez Swordancer.)
Mam do was pytanie. Chcę po prostu wiedzieć w jaki sposób codziennie zdarza się wam pomagać zwierzętom. Chodzi o czyny, nie gadanie. Gadać każdy może, a i tak nie kiwniemy palcem, żeby poprzeć nasz zapał.
Moje pytanie nie jest jakoś szczególnie związane z tym aby dowiedzieć jak Wy im pomagacie, ale muszę sobie wpierw coś uświadomić, żeby sprawdzić czy jestem w pewnej sprawie w błędzie, czy nie. Nie powiem o co chodzi, bo zepsuję sobie efekt badania, jeśli można to tak nazwać. Odjechani.com.pl, to bardzo przyjazne forum wielotematyczne. Zapraszamy do darmowej rejestracji! Kliknij "rejestracja" i...
Wiem o co Ci chodzi, nie bój się, nie masz znieczulicy. To nadwrażliwe kobiety w szczególności tak płaczą i lamentują nad byle okazją do zaobserwowania gorszych warunków życia zwierząt. Człowiek jest dla Ciebie o wiele ważniejszy i to się liczy. Nie znaczy to, że jesteś sadystą, bo pewnie nie masz skłonności, aby pomęczyć psa sąsiada
![]() Moja styczność w niesieniu pomocy zwierzętom nie jest wielka... Karmię jedynie z 15 minut dziennie swojego żółwia z ręki (Stepowy, kawał byka), chociaż sam też wcina, ale lubię to robić ![]() ![]()
22.04.2013, 23:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.04.2013, 23:16 przez Swordancer.)
Nie, nie o to mi chodzi, kompletnie.
![]() Ha, ja kiedyś znalazłem żółwia w rzece. Duży był, miał uszkodzony pancerz, był ranny. Prawdopodobnie przeżył długą trasę rzeką. Miał ze 30 cm średnicy pancerza, był to żółw czerwonolicy. Zaopiekowałwem się nim, niestety jednak mój młodszy brat wypuścił go na podwórko żeby sobie pospacerował i mu uciekł, bo o nim zapomniał. Jak widać, nawet żółw może uciec. Nie miał prawa przeżyć zimy. Nie wiem skąd wziął się w rzece, może miał talent do ucieczek, bo mi uciekł dwa razy, gdy miałem go pod nosem na podwórku.
22.04.2013, 23:42
Mój jest typowo lądowy. Mam go całe życie w sumie. Kiedyś zostawiłem go luzem na dłużej w ogródku, przepadł na dobre... Nie było go z 2 lata, później znalazł się schowany w kupie popiołu na tyłach działki. Twardzizna, parę lat wegetował sam
![]() ![]()
Pomagać zwierzętom można w codziennym życiu. Np. W zimie, gdy zepsuje Ci się chleb, nie musisz go wyrzucać do kosza, tylko wystaw na parapet lub wrzuć do karmnika dla ptaków.
![]() Jeśli zepsuje Ci się mięso, człowiek nie bardzo to zje, ale nie zapominajmy o "Braciach Mniejszych" tzn. koty, psy itp. ![]() ![]()
A we mnie samym wilki dwa oblicze dobra oblicze zła
walczą ze sobą nieustannie wygrywa ten, którego karmię |
Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości