veronique napisał(a):Adrian 21 nie do końca rozumiem co miałeś na myśli. Rozwiniesz?On pewnie poczuł się rozczarowany, że to mowa o brzoskwini.

Witaj szanowny Gościu na forum Odjechani.com.pl. Serdecznie zachęcamy do rejestracji. Tylko u nas tak przyjazna atmosfera. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować i dołączyć do grona Odjechanych!
Strona odjechani.com.pl może przechowywać Twoje dane osobowe, które w niej zamieścisz po zarejestrowaniu konta. Odjechani.com.pl wykorzystuje również pliki cookies (ciasteczka), odwiedzając ją wyrażasz zgodę na ich wykorzystanie oraz rejestrując konto wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych w ramach funkcjonowania serwisu. Więcej informacji znajdziesz w naszej polityce prywatności. Pozdrawiamy!
Ankieta: I jak się podoba? Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie. |
|||
Bardzo | 2 | 40.00% | |
Średnio | 2 | 40.00% | |
Słabe | 1 | 20.00% | |
Razem | 5 głosów | 100% |
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie | [Wyniki ankiety] |
Nazwać to trudno, może myśli niepoukładane
|
20.12.2012, 01:37
veronique napisał(a):Adrian 21 nie do końca rozumiem co miałeś na myśli. Rozwiniesz?On pewnie poczuł się rozczarowany, że to mowa o brzoskwini. ![]() Odjechani.com.pl, to bardzo przyjazne forum wielotematyczne. Zapraszamy do darmowej rejestracji! Kliknij "rejestracja" i...
20.12.2012, 01:39
Adam...
![]() Przepraszam musiałem ![]() ![]() "Tak młody jak dziś nie będziesz już nigdy. Wykorzystaj to z myślą o Twoim jutrze."
Oj Panowie haha cóż Wam tam chodzi po głowie
![]() To co? wrzucamy II część? CZĘŚĆ II: Skupienie uwagi na raporcie było dziś nie lada wyczynem. Myśli niesforne wędrowały ku dzikiej namiętności, która pojawiała się jak co roku z pierwszym śniegiem. Zacisnęła uda mając nadzieję, że w ten sposób ugasi płonący ogień na styku ich złączenia. O 9:58 kończyła drukować to, co udało jej się przygotować. Była wilgotna nie tylko od potu, który zalał ją kiedy musiała siłować się z drukarką odmawiającą współpracy. - Suszarka! Drukarka! Ja pie... - nie dokończyła. Wybiegła z dokumentami w ręku. Na szczęście Dyrektor miał jakieś ważne spotkanie i nie musiała znosić jego obleśnego zachowania. Coraz częściej zastanawiała się nad zmianą pracy. Miała świadomość tego, że szef prędzej czy później zdecyduje się na bardziej odważne poczynania. Weszła do toalety z zamiarem schłodzenia twarzy wodą. Była rozpalona. Otworzyła okno i przez chwilę z zamkniętymi oczami głęboko oddychała. Orzeźwiające powietrze jeszcze bardziej wyostrzyło jej zmysły. Jej wnętrze zaczęło pulsować domagając się zaspokojenia. Odruchowo zsunęła dłoń w kierunku swojego podbrzusza. Zatrzymała ją gwałtownie. - Wytrzymam te pieprzone kilka godzin. I koniecznie muszę kupić baterie po pracy- pomyślała. Tradycji musi stać się zadość. Minęło 6 lat. Cholernie długich lat. Miała nadzieję, że pożądanie i towarzyszące temu emocje będą blakły jak stare zdjęcia. Nic z tego. Każdego roku było tak samo intensywnie. Patrick-jej ucieleśnienie pragnień, myśli. Zaczęła coraz częściej myśleć, że to był sen. Balansowała wtedy na granicy świadomości dzięki jego dłoniom, ustom. Fenomenalnie całował! Fenomenalnie ją wypełniał... - Nie- skarciła się w myślach. Nie teraz, nie tutaj. Jednak myśli o Nim wracały jak bumerang. Bez zamykania oczu potrafiła przywołać jego zapach. Zmysłowy, ostry. W ustach czuła jego smak. Smak jego ciała, które tak chętnie eksplorowała. - Marta? Co się stało? Nie słyszała jak wścibska Sylwia wchodzi do łazienki. - Wyglądasz jakby rozkładało Cię przeziębienie- dodała zaniepokojona Pani życzliwa. - Nic mi nie jest. Potrzebowałam chwili oddechu. Nic poza tym-odburknęła Marta. Zamknęła okno i wróciła do swojego pokoju, by móc odliczać minuty do wyjścia z pracy. Skrzywiła się na myśl o zebraniu zarządu, na które musiała się stawić o 16:00. Wiedziała, że nie wyjdzie o czasie. Jej ciało zesztywniało w proteście. Sięgnęła do torebki po wodę. W małej zapinanej na zamek kieszeni ukryty był jedyny, namacalny dowód tamtego czasu. Wyjęła zdjęcie zrobione w automacie fotograficznym. Dwa ujęcia ich uśmiechniętych twarzy. Jego ciemna karnacja cudownie kontrastowała z jej alabastrową cerą. Był taki seksowny z tym zawadiackim spojrzeniem, które zauważyła jak tylko Go poznała. Po plecach przeszedł dreszcz i bezwarunkowo jęknęła, czując jak jej "diamond"-tak on nazywał jej czuły punkt- twardnieje. Tak miało pozostać do powrotu z pracy. |