Moja luba pracowała w sylwka, a ja wybrałem się do teściów, gdzie było trochę naszej rodziny. Noc jak najbardziej udana, zakropiona i zapewne w przyszłości pamiętna. Brzuchy bolały nielicho, zarówno od śmiechu, jak i dobrej kuchni kochanej teściowej. Przeżarcie nie mniejsze jak na święta, kaca na szczęście brak, żyć nie umierać

Ja z dziewczyną byłem u kumpla na domówce

Też się działo!

Jarus żartowniś
Mówiąc poważnie to jak co roku - domówka. O 19 pojechałem po dziewczynę, parę minut przed 20 byliśmy już u kumpla i się zaczęło. ;D
Nie odchodzę od wodopoju

W tego sylwestra bawiłam się w górach ze znajomymi

Była żałoba, siedziałem w domu.

Hmm... Kameralnie w tym roku, o dziwo. Bez szaleństw. We dwoje, z dobrą muzyką i jedzeniem + moja ulubiona irish. Oczywiście mnóstwo śmiechu. Pierwszy raz od kilku lat bez obłędnej ilości alkoholu, znajomych, grania dla nich i zdjęć, których nikomu się nie pokazuje... Ale wiecie co? Nie żałuję ani trochę
